Rzymskie pożyczanie


Kto pożycza, oddać musi...

W starożytnym Rzymie ludzie pożyczali pieniądze tak samo jak robią to dzisiaj. W najdawniejszych czasach istniał zwyczaj nazywany nexum, oznaczający zobowiązanie osoby pożyczającej wobec wierzyciela.

Zwyczaj ten dotyczył wyłącznie osób posiadających pełne prawa rzymskiego obywatela. W czynności prawnej musiało wziąć udział pięciu świadków oraz człowiek trzymający wagę. Dlaczego wagę? Ponieważ na niej odważano pożyczany kruszec lub pieniądze. Pożyczkobiorca wypowiadał słowa zobowiązujące go do spłaty dokładnie takiej samej kwoty, jaką pożyczał.

Według Prawa XII Tablic – Lex duodecim tabularum (powstało w latach 451-449 p.n.e.) - pierwszego zapisu i jednego z podstawowych źródeł rzymskiego prawa, dłużnik miał 30 dni na spłatę zaciągniętej pożyczki. Jeśli tego nie uczynił, wierzyciel mógł siłą przyprowadzić go przed trybunał sędziowski.

Jeśli ktoś nie oddał pożyczki, wierzyciel dochodził swoich praw przed sądem. Kładł wówczas rękę na dłużniku, wypowiadając przy tym formułkę prawną. Od tamtej chwili człowiek udzielający pożyczki miał władzę nad dłużnikiem. Ten z kolei mógł zachować się na dwa sposoby: odtrącić rękę, rozpoczynając tym samym proces, lub też nie odtrącać ręki. To drugie skutkowało wydaniem wierzycielowi pozwolenia na osobistą egzekucję.



Tak samo działo się, kiedy dłużnik przegrywał sprawę w sądzie. W przypadku niezapłacenia przed sądem oraz niewstawienia się za dłużnikiem nikogo jako obrońcy, wierzyciel mógł zabrać go do domu, zamknąć w składziku lub zakuć w kajdany. W przepisach znajdziemy nawet ich ciężar - nie mniej niż 5 kg (według naszych dzisiejszych jednostek wagowych). Więzień mógł zabrać ze sobą zapas jedzenia. Jeśli tego nie zrobił, wierzyciel zobowiązany był zapewnić mu codziennie pożywienie, określone na co najmniej 300 g mięsa.

Niewypłacalny dłużnik nazywany był od tego momentu nexus, do czasu odpracowania lub też darowania długu. Wierzyciel mógł odzyskać pożyczoną kwotę, zabierając mienie dłużnika. Prawo XII Tablic mówiło, że nie będzie w tym żadnej zbrodni, jeśli pożyczający weźmie więcej lub mniej niż powinien.

Opisany wyżej los nexusa - rzymskiego dłużnika nie był aż tak beznadziejny, jak może się nam wydawać. Mógł być znacznie gorszy. Zanim stosowano opisane zwyczaje, nexus mógł zostać sprzedany za Tyber, czyli praktycznie poza granice państwa. Tracił tym samym wszelkie prawa i przywileje związane z bycia rzymskim obywatelem, stając się niewolnikiem. Rzecz dzisiaj nie do pomyślenia, a jednak... 

Więcej o korzyściach płynących z posiadania rzymskiego obywatelstwa znajdziesz TUTAJ.

Wniosek z tej historii jest prosty: Kto pożycza, oddać musi. Przez wieki zmieniały się tylko konsekwencje dla dłużnika. Czasem pożyczać trzeba, lecz jak głosi znane porzekadło: Dobry zwyczaj - nie pożyczaj. Coś w tym jest, szczególnie gdy wspomni się nexusa w antycznym Rzymie.

GRAMMATICVS